Czy wykorzystasz swoją szansę?

Czy wykorzystasz swoją szansę?

W ostatnim czasie dość często przytacza się słowo kryzys. W języku chińskim jest ono złożone z dwóch znaków, które czytane osobno mają zupełnie różne znaczenie i  definiują słowa niebezpieczeństwo oraz szansa. Te dwa stany są nam aktualnie bardzo bliskie w właściwie każdej dziedzinie życia – także w naszym treningu.

Okres pandemii koronawirusa sprawia, że ten sezon będzie zupełnie inny niż wszystkie. Powoduje ona przerwę od zawodów sportowych, zaburza naszą codzienność i zmusza do odejścia od oklepanych schematów. To sytuacja niepokojąca, ale równocześnie dająca nam dużą szansę – i na tym musimy się skupić. Jest czas, by zweryfikować cele i odnaleźć w nich swoją motywację.

W trakcie swojej kariery sportowej wielokrotnie w czasie wyścigów widziałem kolarzy źle przygotowanych do sezonu. Sobótka, otwarcie polskiego sezonu kolarskiego na szosie. Dla wielu kolarzy to pierwszy sprawdzian formy w roku i weryfikacja tego, jak przepracowali zimę. Właściwie co roku ta sama sytuacja: młodzi zawodnicy nakazem swojego trenera za wszelką cenę mieli być z przodu peletonu. Obserwowałem ich jak próbują się przebić będąc na skraju swoich możliwości, często powodując przez to kraksy. Nic z tego nie wynikało. Po kilku takich wyścigach powodowało to tylko frustrację, zniechęcenie i brak wiary w swoje możliwości. Ile razy można kończyć rywalizację z dopiskiem DNF (Did Not Finish) przy swoim nazwisku? Na wyścigach MTB sytuacja ma się często podobnie. Zawodnicy nie znający swoich możliwości starają się za wszelką cenę utrzymać z czołówką, a jednocześnie decydują się na jazdę na długim dystansie. To kończy się odwodnieniem, ogólnym wypaleniem i brakiem sił. Doprowadzenie się do takiego stanu powoduje frustrację, a w skrajnych przypadkach obniżenie parametrów wydolnościowych na długi czas. Można sobie mówić, że ściganie w zawodach daje doświadczenie i korzyści treningowe, jednak trzeba być na odpowiednim poziomie stając na starcie.

Spójrzmy teraz na obecną sytuację jako na szansę, zarówno dla osoby trenującej amatorsko, jak i dla profesjonalnego sportowca. Mamy czas i unikalną okazję, by w systematyczny i przemyślany sposób, krok po kroku zbudować wymarzoną formę i stanąć na linii startu – w tym lub w przyszłym roku – będąc już ligę wyżej i mając o wiele większy potencjał.Warunki treningowe, po jakie zwykle jeździmy zimą do ciepłych krajów, mamy teraz we własnym domu. Na zgrupowaniu nieraz popadamy w pułapkę trenowania jak najwięcej i jak najmocniej w dość krótkim okresie. Teraz czasu jest więcej.

Najlepszym co może zrobić obecnie kolarz-amator jest korzystanie z długich dni i budowanie bazy – to właśnie czas w strefie 2 warunkuje podstawy poziomu w sportach wytrzymałościowych. Popularna „jazda w tlenie” czy „nabijanie kilometrów” to nie tylko budowanie wytrzymałości i usprawnianie spalania wolnych kwasów tłuszczowych. Tego typu trening zwiększa ilość enzymów odpowiedzialnych za utylizację mleczanu, co niesie za sobą korzyść w postaci podniesienia progu LT. W głównej mierze to właśnie od wysokości progu LT będzie zależało jak szybko pokonujemy 5-, 10- czy 20-kilometrowe podjazdy. Duża objętość treningowa prowadzi do konwersji hybrydowych włókien mięśniowych na włókna ST (slowtwitch – wolnokurczliwe), które mają większą gęstość mitochondriów i lepszą utylizacje mleczanu. Nieprzypadkowo zawodowi kolarze wysiadują tyle godzin na rowerze.

Bardziej zaawansowani sportowcy też mogą czerpać benefity z przerwy od wyścigów. To dobry czas, żeby poeksperymentować z nowymi bodźcami treningowymi (kolarze często boją się wprowadzać nowe metod treningowe pomiędzy wyścigami). Poza tym nareszcie można wszystko zaplanować i usystematyzować. W trakcie sezonu startowego w rozwoju przeszkadzać mogą nieprzewidziane sytuacje, podróże lub zbyt duże zmęczenie po zawodach – ciężko przecież przewidzieć jak dużym obciążeniem dla nas będzie dany wyścig i ile czasu zajmie nam odpoczynek po nim.

Jako nowy cel można wyznaczyć na przykład testowanie się i poprawę swoich osiągów w zadanych strefach czasowych (moc podczas sprintu czy maksymalnego wysiłku na 1, 5 czy 40 minut). Testujmy się co pewien czas tak, żeby wiedzieć w jakim miejscu jesteśmy. Poprawienie własnego wyniku powinno dać satysfakcję motywującą do dalszej pracy (tzw.efekt kuli śnieżnej). W dodatku monitorowanie osiągów jest niezbędne w celu wyznaczania koncepcji treningowej na dalszą pracę oraz kierunek rozwoju.

Pod wieloma względami jest to „dziwny” sezon, ale jeśli dobrze wykorzystamy ten czas, mamy szansę stanąć znów na starcie będąc level wyżej. To idealny moment, żeby popracować nad tym, co jest kwintesencją bycia sportowcem – nad dążeniem do bycia lepszą wersją samego siebie. Tego nam wszystkim życzę.

Źródła:

  1. Seiler, S. (2010). What is Best Practice for Training Intensity and Duration Distribution in Endurance Athletes? International Journal of Sports Physiology and Performance, 5(3), 276–291
Imię (wymagane)E-mail (wymagane)Strona internetowa

Dodaj komentarz